Nie oglądam Eurowizji od lat, ostatni raz chyba kiedy byli Ich Troje ze swoim 'Keine Grenzen'. W tym roku nie dało się zignorować tego wydarzenia, bo wszędzie bóle dupy, hejty, brodate foty. Aż z ciekawości sprawdziłam o co kaman. Nie mam nic do Kiełbasy i wcale się nie dziwię, że wygrała ona, a nie my, skoro Polacy wysyłają jakieś donuty i tylko cyckami świecą. Trzeba umieć trochę śpiewać. I raczej nie o wódeczce i zajebistych dupach. Czyżby powracała wiara w ludzkość - cycki to nie wszystko? A może broda? Albo przesłanie bądź sobą?
Dobrze, że tego już nie oglądam.

